Przewodnik z Suwalszczyzny nie broni Doliny Rospudy, czyli uwidocznione bzdury pana Batury

 

 

 

Wydawało mi się, że po sławnych (ale tylko w regionie) wpadkach pożal się Boże ekologów, kiedy okazało się, że tak eksponowany argument w postaci głuszca znalazł się piętnaście kilometrów w głębi puszczy od miejsca, w którym rzekomo miał przebywać, kiedy okazało się, że gniazdo orlika nie znajduje się 50 m od obwodnicy, a 5000 m, o Dolinie Rospudy powinno medialnie ucichnąć i należałoby pozwolić na realizację jedynego sensownego wariantu budowy obwodnicy Augustowa. Tymczasem jest odwrotnie, krzyk się nasila. Publika znowu ekscytuje się tytułem „Wyrok na Rospudę” (ANGORA nr 7).

 

Szanowni Panowie Pseudoekolodzy, bo tak trzeba nazywać ludzi podwiązujących zielone wstążeczki i naśladujących zachodnioeuropejskich „Zielonych” wyrok na Rospudę jeszcze nie zapadł, jeszcze jest możliwość ratowania Doliny. Ale nie przez wstrzymywanie inwestycji drogowych, których znaczenie, jak stwierdzili specjaliści z tytułami naukowymi, dla kondycji torfowiska będzie minimalne. Wyrok zapadnie, gdy nie znajdą się szybko środki na budowę kanalizacji i oczyszczalni ścieków płynących ze wsi, które nadmiernie użyźniają wody Rospudy. Gdy nie znajdą się środki na stworzenie nowoczesnej bazy turystycznej. Gdy nie zostaną usunięte z nabrzeży śmietniska z materiałami toksycznymi. Gdy się nie zapanuje nad dziką turystyką. I tym powinni Państwo się przejmować.

 

Czytam o pierwotnych torfowiskach niskich, jedynych w Europie, na których nie było ingerencji człowieka i... bierze mnie kurwica. Redaktor (marny) nawet nie zadał sobie trudu, aby zajrzeć do przewodników turystycznych. Łąki nadrospudzkie były eksploatowane już w połowie XV wieku, bez przerwy, do dnia dzisiejszego. Trudność ustanowienia rezerwatu polegała m.in. na tym, że łąki nadrospudzkie podzielone zostały na wąskie pasy należące do zbyt wielu właścicieli, więc był kłopot z wykupem. Las stał się już dawno lasem gospodarczym, z którego stale pozyskuje się drewno. W miejscu, gdzie pójdzie przeprawa, na tzw. Binduszce, w wiekach XVII i XVIII stał folwark zarządzającego Puszczą Pacowską. Obok były pola uprawne. Niedaleko pozyskiwano smołę i dziegieć na tzw. Piecku.

 

Byłem przy wytyczonym pasie przyszłej obwodówki. Zdecydowaną większość drzewostanu stanowi drągowina. Gdzie panowie Medek i Wajrak dostrzegli stuletnie sosny? Zresztą, sto lat to dla sosny wiek rębny. Przez trzy wieki na dzisiejszym Młynisku działał pacowski młyn, zmieniano więc stosunki wodne. No i ta „krystaliczna” woda Rospudy  - trzecia klasa czystości.

 

150 tysięcy ludzi zostało zrobionych przez organizatorów hucpy w konia. Ale czy mogą się do tego przyznać? Więc brną w dalsze szaleństwo, maksymalnie oddalając perspektywę zyskania przez mieszkańców Augustowa normalnego życia. Dotarli do prezydenta, rzecznika praw obywatelskich (nie wiem, chyba obowiązkiem tego pana jest dbać o człowieka rozjeżdżanego tirami), znaczących polityków, artystów (którzy nigdy nad Rospudą nie byli), nawet do eksponowanych przedstawicieli Komisji Europejskiej, cały czas manipulując faktami i kłamiąc w żywe oczy, stosując techniki, jakże wypróbowane w systemach totalitarnych – gdy się powtarza to samo kłamstwo, to ludzie uwierzą, i rzeczywiście tak jest.

 

Dla przeciwników mają knebel, bo w żadnym opiniotwórczym medium nie ukazały się sprostowania pisane przez ministra, wojewodę, burmistrza czy społeczny komitet wspierania inwestycji. Jeżeli jest cytowany minister, to od razu z odpowiednim komentarzem. Jakbym czytał „Życie Warszawy” i „Trybunę Ludu” w marcu 1968 roku. Wtedy tak traktowano studentów. Dla przeciwstawiających się manipulacjom pozostają takie tytuły, jak „Kurier Poranny” „Nasz Dziennik”Ostatnio doszlusowała „Gazeta Współczesna”. W „Angorze” ukazała się kilka miesięcy temu, na szczęście (chwała redakcji za to), moja polemika. To już było coś, do kilkudziesięciu, może kilkuset osób dotarła. Nawet dwie z nich napisały listy popierające. Cały czas pseudoekolodzy podpierają się kruczkami prawnymi, utrudniając rozpoczęcie inwestycji. Ta obstrukcja ma swoje ofiary. To ludzie, którzy corocznie giną w mieście i wsiach, przez które przechodzi międzynarodowa trasa tranzytowa. Czy mniemany ekolog przejmuje się losem zwykłego człowieka? Nie. Przyrodą także nie. Bo gdyby o przyrodę chodziło, toby otoczył opieką torfowisko Kobyla Biel nad jeziorem Białym, tuż za opłotkami Augustowa, leżące jakieś 200 m od obecnej trasy tirów. Rośnie na nim więcej gatunków storczyków niż w całej Dolinie Rospudy. Miłośnicy przyrody zjawiają się na nim tylko po to, aby wykopywać cebulki obuwika pospolitego.

 

Ale, ale, powiedzą Państwo, jest cudowne wyjście - przez Chodorki, które panowie Medek i Wajrak reklamują po raz kolejny. Nie piszą jednak, że ta rewelacyjna trasa przechodzi przez Rospudę w najbardziej malowniczym miejscu (to właśnie z tego miejsca najwięcej zdjęć zamieściła „Gazeta Wyborcza”), niedaleko od ruin Pałacu Paca, gdzie znalazły ostoję nietoperze. Że na wschód od niej jest niezwykły kanion rzeki Głębokiej, a nieco dalej – 4 km – sławne Święte Miejsce, gdzie niedaleko uwił swoje gniazdo orlik krzykliwy.

 

„Ekolog”, który zaleca rozwiązanie, by przerzucić most powyżej stanowisk z najcenniejszymi zbiorowiskami roślinnymi, dopuszcza, że pójdą na nie odpady, opary benzynowe i oleje z tysięcy samochodów, jest grabarzem przyrody. Już nie piszę o tym, że sam wykup ziemi od trzystu właścicieli to przedsięwzięcie zakrojone na lata.

 

Jak to jest, że najbardziej właściwy stosunek do sprawy mają drogowcy, którzy pomyśleli, aby przeprawa przebiegła poniżej stanowisk miodokwiatu krzyżowego, unikatowego gatunku storczyka? Pomyśleli także, żeby ułatwić migracje zwierzętom wzdłuż rzeki i wpadli na pomysł estakady. Śmiało mogę postawić pytanie: kto tu rzeczywiście dba o interes przyrody, a kto jest tylko zwykłym samozwańcem?

 

Oczywiście, można mnożyć zarzuty i wątpliwości w stosunku do całej akcji rzekomo w obronie Rospudy. Przecież wiem, że nie chodzi o prawdę, bo dawno została wyrzucona w kąt. Więc o co chodzi? Kto się utuczy na niedoli mieszkańców Augustowa?

 

WOJCIECH BATURA autor przewodników turystycznych po południowej Suwalszczyźnie (adres internetowy)

 

 

 

 

 

                        Wysłano: 2007-03-02 22:37:36 · Temat postu: Re: Wojciech Batura o Rospudzie     

 

milka}}

 

 

forum admin

postów: 101    

Proszę sobie zajrzeć tu po opinie eksperckie a propos zmian w dolinie Rospudy po przeprowadzeniu obecnej trasy::

 

http://zieloni.org.pl/articles.php?id=1157

 

http://zieloni.org.pl/articles.php?id=1162

 

http://zieloni.org.pl/articles.php?id=1163

 

Pozdrawiam,

 

Milka

 

--

People go to Africa and confirm what they already have in their heads and so they fail to see what is there in front of them. This is what people have come to expect. CHINUA ACHEBE

 

 

 

 

                        Wysłano: 2007-03-03 12:06:05 · Temat postu: Re: Wojciech Batura o Rospudzie     

 

milka}}

 

 

forum admin

postów: 101    

Dalej: proszę sobie zajrzeć do informacji na temat analizy według zasad wielokryteriowych obowiązujących w Unii Europejskiej, które są opracowywane dopiero, co oznacza, że GDDKiA pospieszyło się z pospisaniem umowy.

 

Żadna z wybranych wariantów z około 60 omawianych we wstępnych etapach analizy (opracowywane przez Scott Wilson) nie przebiega przez dolinę Rospudy. Wszystkie lecą przez Łomżę, a nie przez Białystok. Właśnie trasę łomżańską od lat proponują organizacje ekologiczne:

 

 

http://www.viabaltica.scottwilson.com.pl/do%20sciagania/raporty_ze_spotkan.pdf

 

http://www.viabaltica.scottwilson.com.pl

 

a opis o tym co robi scott wilson (to powinno powstać przed pracami projektowymi, które rozpoczęto nielegalnie):

http://wiadomoscicsk.blog.onet.pl/2,ID180492877,DA2007-02-25,index.html

 

 

--

People go to Africa and confirm what they already have in their heads and so they fail to see what is there in front of them. This is what people have come to expect. CHINUA ACHEBE

 

 

 

 

                        Wysłano: 2007-03-28 15:22:18 · Temat postu: Re: Wojciech Batura o Rospudzie     

 

Wojciech

 

 

gość    

Oto wykaz (niepełny) niewątpliwych manipulacji, które znalazłem w publikacjach ludzi, mieniących się ekologami:

Manipulacja 1: Że Dolina Rospudy (chodzi oczywiście o dolny basen Doliny Rospudy, bo Dolina Rospudy ma około stu kilometrów długości) ma cenność Wawelu. Znawcy przedmiotu znają co najmniej sześćdziesiąt torfowisk o podobnych walorach na terenie kraju. W samej Puszczy Augustowskiej tylko na terenie powiatu augustowskiego znajduje się dziewięć obszarów torfowiskowych objętych ochroną rezerwatową, ustanowioną w latach 1957-1985 (sama "Dolina Rospudy" w momencie wpisywania Puszczy Augustowskiej do obszaru Natura 2000 była traktowana jako rezerwat projektowany!). Są to rezerwaty "Jezioro Kalejty" z Doliną Dłużanki, "Stara Ruda" z Doliną Rudawki, "Perkuć" z torfowiskiem Mchy, "Starożyn" z Doliną Maleszówki, "Mały Borek", największy obszarowo rezerwat w Polsce "Kuriańskie Bagno" z Doliną Wołkuszanki, "Glinki", "Jezioro Kolno", "Kozi Rynek" z Doliną Jastrzębianki. Dodać wypada obszary wyznaczone na rezerwaty, a nie zatwierdzone: "Głuszcowe Bagno" pod Mikaszówką, "Płaska" nad jeziorem Gorczyckim, "Dolina Czarnej Hańczy" w okolicy Rygoli. Znam także kilka innych obiektów zajmujących botaników: Dolina Pieciówki pod Gruszkami, bagno Kobyla Biel pod Klonownicą, otoczenie Ślepych Jeziorek w Swobodzie i w samym Augustowie przy drodze do Sajenka, Czerwone Bagno pod Kolnicą i inne. Chyba już nie wypada wspomnieć o Wigierskim, Biebrzańskim, Narwiańskim i Białowieskim Parkach Narodowych, czy Parku Krajobrazowym Puszczy Knyszyńskiej i Łomżyńskim Parku Krajobrazowym Doliny Narwi, gdzie ciekawych torfowisk jest bez liku.

Manipulacja 2: że mamy do czynienia z ostatnim terenem naturalnym bez ingerencji człowieka. Szczególnie podniosły się głosy oburzenia po tym, jak minister Szyszko podziękował mieszkańcom za właściwe kształtowania przyrody okolic. Tymczasem Dolina Rospudy była koszona od połowy XV wieku po połówkę lat 70. XX wieku, spławiano rzeką drewno, okoliczne lasy eksploatowano i nowocześnie urządzano już od 1839 roku, dzieląc na kwartały, zmieniały stosunki wodne młyny (jeden w Chodorkach, drugi na dzisiejszym uroczysku Młynisko), działające trzy wieki, niecały kilometr od obecnego przebiegu obwodówki funkcjonował kilka wieków folwark leśniczych Puszczy Pacowskiej na tzw. Binduszce, z polami uprawnymi (potem aż do XX wieku mieszkali tam gajowi). W pobliżu działały także smolarnie.

Manipulacja 3: Że estakada zniszczy torfowiska Doliny Rospudy. Zniszczyć nie może, bo zajmie 0,04% dolnego basenu Doliny Rospudy. Również nie może do tego doprowadzić przyjęta technologia wykonania inwestycji - wkręcanie pali do podłoża przez warstwę torfów z nasuwanych kolejno platform.

Manipulacja 4: Że estakada niszcząc torfowisko zniszczy cenne zbiorowiska roślinne, szczególnie storczyki ze sławnym unikatem miodokwiatem krzyżowym. Znawcy przedmiotu twierdzą, że najważniejszym warunkiem rozwoju storczyków jest odpowiednie nasłonecznienie. Są one w zaniku po wstrzymaniu koszenia łąk. Dodatkowo napływ ścieków komunalnych (w osadach gminnych nad Rospudą nie ma właściwych oczyszczalni) i przemysłowych (mleczarnie) powoduje przeżyźnianie, a w konsekwencji zakrzaczanie torfowisk. W wielu miejscach doliny, w tym w rejonie przyszłej obwodówki, następuje naturalna sukcesja w postaci olsu.

Manipulacja 5: Że budowa estakady i eksploatacja spowoduje zniszczenie ostoi ptasiej. Tymczasem ekrany i ściana lasu wytłumią hałas. Jeżeli to nie zadziała, ptaki znajdą inne miejsca gniazdowania. Co ciekawe, zauważa się od lat adaptację ptaków do tutejszych warunków terenowych. W rejonie budowy z cenniejszych gatunków występuje gniazdo orlika krzykliwego, który buduje również gniazda rezerwowe, do których w razie konieczności ewakuuje się. Mieszkańcy dają przykłady na to, że bociany czarne budują swe gniazda w pobliżu dróg i sadyb ludzkich (m.in. w Chodorkach). Nawet orzeł bielik nie reaguje na potworny hałas wywoływany w lipcu przez mistrzostwa łodzi motorowych klasy Endurrance na pobliskim Necku. W tej ostatniej sprawie nie słyszałem protestu "ekologów".

 

Manipulacja 6: Że Dolina Rospudy jest ostoją zwierząt, które chronią europejskie konwencje tj. głuszca i rysia. Badania ornitologów wykazały, że najbliższe stanowisko głuszca znajduje się 15 km na wschód od interesującego nas obszaru. Ryś, występujący w dolinie jeszcze trzydzieści pięć lat temu, przestał przekraczać dwie szosy międzynarodowe, gdy pojawił się na nich spotęgowany ruch drogowy (do Budziska i Ogrodnik, ożywiony ruch latem odbywa się także na lokalnej trasie z Przewięzi do Rudawki, stąd rewir rysia dość znacząco zmniejszył się). Telewizja posunęła się do tego, że pokazała żubra, który występuje najbliżej w Puszczy Boreckiej ponad 50 km na zachód.

Manipulacja 7: Że zbrodnią jest wycinka w lesie gospodarczym 20 tysięcy drzew. Tyle drzew wycina się w przeciętnych nadleśnictwach w ciągu półrocza. Nie pisze się, że leśnictwa otrzymały obszary kompensacyjne, czyli rozmiary lasu dzięki temu nawet się powiększą.

Manipulacja 8 (największa): wykreślenie na kolanie podobno alternatywnej trasy, która ma omijać Dolinę Rospudy. Jest to praktycznie zbrodnia skierowana przeciwko naszemu krajowi, bo stała się podstawą ostrzeżeń Komisji Europejskiej i skierowania naszego rządu do Trybunału Międzynarodowego. Założenia Natury 2000 dopuszczają wejście z inwestycjami drogowymi w obszar chroniony, gdy nie ma innej możliwości. Tzw. alternatywna trasa ekologiczna ma mało wspólnego z ekologią. Również narusza obszar Natury 2000, przecina Dolinę Rospudy w miejscowości Chodorki, przechodząc niedaleko zabytkowego parku rezydencji hrabiego Paca w Dowspudzie, gdzie w dziuplach znalazły ostoję całe kolonie nietoperzy - mroczków pozłocistych i króluje rzadka sowa - puchacz. Trasa jest niemożliwa do wykonania, bo wymaga ona wykupu ponad dwóch tysięcy działek od 650 właścicieli. Jak udowadnia geolog i botanik dr Włodzimierz Kwiatkowski wariant ten niszczy setki małych torfowisk i oczek wodnych śródpolnych, które również mają interesującą roślinność (w tym storczyki) i stanowią żerowisko ptaków polnych, które w coraz większym stopniu ulegają zanikowi wskutek oddziaływań cywilizacyjnych. Dodam, że w Chodorkach słyszałem kwilenie kani czarnej, a mieszkańcy chętnie wskażą gniazdo bociana czarnego. Co gorsza, pan Wajrak z kolegami buduje przeprawę przez rzekę w miejscu zwężenia Doliny, gdzie występuje węzeł ścieżek migracyjnych zwierząt z Puszczy Rominckiej do Augustowskiej i z Bagien Biebrzańskich na północ w rejon Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Budowa szosy stanowiłaby przegrodę nie do pokonania dla przechodzących tu małych i dużych zwierząt, w tym chronionych łosi i wilków. Mi osobiście trasa się nie podoba także dlatego, bo demolowałaby szczególnie ciekawe krajobrazowo obiekty - kanion rzeczki Głębokiej między Suchą Wsią a Chodorkami oraz przełom Rospudy w Chodorkach (gdzie łączy się późniejszy sandr suwalski z wcześniejszym, przesegregowanym augustowskim). Wprowadziłaby niebezpieczeństwo zanieczyszczeń chemicznych na odcinku znajdującym się niżej, gdzie rosną najcenniejsze zbiorowiska roślinne. Drogowcy, licząc się z tą ewentualnością skierowali swą trasę pięćset metrów poniżej [!] ich występowania.

Manipulacji jest znacznie więcej. Np. w "Przekroju" pan Wajrak podzielił społeczeństwo na Polskę obywatelską (do której zaliczył swoich adherentów) i Polskę urzędniczą (do której zaliczył np. organizujących blokady mieszkańców Augustowa). I jak tu nie być arogantem.

Myślę, że jednak zakasować Was nie sposób. Pan Jakub Medek zgłasza pretensje pod adresem starosty powiatu suwalskiego, że pojawił się w Chodorkach, gdy pseudoekolodzy próbowali przekonać przedstawicieli ambasad krajów zainteresowanych Via Balticą do swych racji. Większej bezczelności nie znam: intruz ma pretensje do gospodarza terenu, że wita gości.

 

 

 

 

                        Wysłano: 2007-03-29 00:51:34 · Temat postu: Re: Wojciech Batura o Rospudzie     

 

JAKUB POLEWSKI

 

 

początkujący

postów: 44      

Może sprowadzę problem do bardziej racjonalnej dyskusji i napiszę, że dla mnie prywatnie nie ma znaczenia jaką wartość ma coś wg kogoś (swoją drogą ani Dolina Rospudy ani Wawel nie są same w sobie wartościowe).

 

Nie zgadzam się jako obywatel, któremu zależy na ochronie środowiska na jakiekolwiek działania gospodarcze w dziedzinie transportu, w wyniku których tereny leśne (niech to będzie nawet las miejski w Warszawie czy Łodzi) mogłyby zostać naruszone poprzez wycinkę drzew.

 

Nie zgadzam się na to głównie dlatego, że aby przetoczyć przez cholerną Polskę dowolną autostradę, NIE TRZEBA tego robić tnąć przez lasy. Jest dostatecznie dużo terenu (71%) aby na nim się bawić w wielkich budowniczych.

 

Naruszenie terenów objętych ochroną poprzez wycinkę drzew skończy się zniszczeniem ekosystemu, którego kompensacja jest niemożliwa, a tym bardziej niepoważnym pomysłem sadzenia drzew po fakcie.

 

Nie ważne, czy torfowisk jest 60 czy 160. I tak ich jest za mało, bo stanowią mniejszość terytorium Europy i są ostatnimi bastionami egzystencji wielu gatunków.

 

--

Nie jestem ani z prawicy, ani z lewicy. Jeśli ktoś tego nie pojmuje trudno, żeby pojął cokolwiek innego.

 

 

 

 

                        Wysłano: 2007-03-29 12:16:16 · Temat postu: Re: Wojciech Batura o Rospudzie     

 

Wojciech

 

 

gość    

 

Czy ochrona środowiska polega na zasilenie w ołów i pochodne terenów rolnych? Na tym polega ochrona środowiska, żeby było mało kuropatw, przepiórek, czajek, skowronków? A tak będzie, jeżeli szosy szybkiego ruchu będą prowadzone po terenach otwartych. Wycięcie pasa w lesie, oczywiście z wykonaniem przejść dla zwierząt, nie ma wpływu na kondycję lasu. Tym bardziej, że jest to las gospodarczy. Obecnie w pobliżu Rospudy Nadleśnictwo Szczebra wycina całe płaty lasu, i żaden ekolog przeciwko temu nie protestuje. Patrole Greenpeace skierowują swoją uwagę wyłącznie na obwodnicę. Narażają się przy tym na śmieszność, bo w okresie lęgowym nikt z drogowców nie weźmie się za robotę. Jednego z protestujących leśniczy z Topiłówki przydybał, jak spał w śpiworze na gołej ziemi. Do takich absurdów prowadzi histeria. Zachęcam ludzi, którzy znają się na przyrodzie, aby zobaczyli tę niezwykłość - trzcinowisko stopniowo zmieniające się w ols, porównali, jak to jest w ich okolicach. Sęk w tym, że korytarz przez Augustów został narzucony dyrektywą Unii Europejskiej, wyznaczanie innego przeciągnie się na lata, przez Chodorki jest trasa zupełnie nierealna i mieszkańcy Augustowa z okolicami, łosie, wilki, sarny, jeże, zające itd. nie mówiąc o żukach i płazach mają cierpieć kolejne długie lata udręki, tylko dlatego że mniemani ekolodzy wzięli sobie nasz teren za obszar manewrów przeciw drogowcom. A czas pracuje na niekorzyść Doliny Rospudy. Odwraca się uwagę od spraw istotnych. Drgania wywołane przez tiry wpływają na obiekty hydrotechniczne, jak nie wytrzymają, będzie Wasz sukces. Klęska ekologiczna.

 

 

 

 

                        Wysłano: 2007-03-29 12:48:15 · Temat postu: Re: Wojciech Batura o Rospudzie     

 

JAKUB POLEWSKI

 

 

początkujący

postów: 44      

Czy ochrona środowiska polega na zasilenie w ołów i pochodne terenów rolnych?

 

 

Nie, nigdzie nie pisałem, że jestem przeciwnikiem produkcji silników na ekologiczne nośniki energii.

 

Na tym polega ochrona środowiska, żeby było mało kuropatw, przepiórek, czajek, skowronków? A tak będzie, jeżeli szosy szybkiego ruchu będą prowadzone po terenach otwartych.

 

 

Uuuaa... co Ty porównujesz ? Gatunki zagrożone wyginięciem z gatunkami pospolitymi, na które (i tu jeśli już należy szukać zagrożenia dla nich) prawo pozwala polować ? Poza tym budowa dróg nie wpływa na rozwój tych ptaków tak jak wpłynie naruszenie powierzchniowych ekosystemów - lasów. Pól nie ubędzie nawet w kilku procentach z powodu budowy dróg przez nie, czyli obiektów liniowych. Przecięcie jednej łąki albo pola na dwa, albo 3 nie odbiera miejsca lęgowego ptakom o jakich piszesz.

 

Wycięcie pasa w lesie, oczywiście z wykonaniem przejść dla zwierząt, nie ma wpływu na kondycję lasu. Tym bardziej, że jest to las gospodarczy.

 

 

A nie powinien być. Nie pisałem, że jestem zwolennikiem gospodarki leśnej na terenach objętych ochroną Natura 2000. Podobnie jestem ustosunkowany do gospodarki leśnej np. w Puszczy Białowieskiej czy do budowania osiedli w Kampinowskim PN.

 

Obecnie w pobliżu Rospudy Nadleśnictwo Szczebra wycina całe płaty lasu, i żaden ekolog przeciwko temu nie protestuje.

 

 

Ale ja nie jestem "Ci oni - ekolodzy", tylko jestem JA. Ja nie jestem ekologiem, nie mam tytułu naukowego z ekologii. Natomiast mam swoje poglądy na temat ochrony środowiska i mogę odpowiadać jedynie za swoje. Nie bronię tu ekologów, jedynie polemizuję w swoim imieniu. Zatem co do twoich przykładów - tak, jestem przeciwny wycince drzew na cele gospodarcze. Jak ktoś chce mieć drewno, niech sobie kupi hektary pola od rolnika, zasadzi las i zrobi tartak.

 

Patrole Greenpeace skierowują swoją uwagę wyłącznie na obwodnicę. Narażają się przy tym na śmieszność, bo w okresie lęgowym nikt z drogowców nie weźmie się za robotę. Jednego z protestujących leśniczy z Topiłówki przydybał, jak spał w śpiworze na gołej ziemi. Do takich absurdów prowadzi histeria. Zachęcam ludzi, którzy znają się na przyrodzie, aby zobaczyli tę niezwykłość - trzcinowisko stopniowo zmieniające się w ols, porównali, jak to jest w ich okolicach. Sęk w tym, że korytarz przez Augustów został narzucony dyrektywą Unii Europejskiej, wyznaczanie innego przeciągnie się na lata, przez Chodorki jest trasa zupełnie nierealna i mieszkańcy Augustowa z okolicami, łosie, wilki, sarny, jeże, zające itd. nie mówiąc o żukach i płazach mają cierpieć kolejne długie lata udręki, tylko dlatego że mniemani ekolodzy wzięli sobie nasz teren za obszar manewrów przeciw drogowcom. A czas pracuje na niekorzyść Doliny Rospudy. Odwraca się uwagę od spraw istotnych. Drgania wywołane przez tiry wpływają na obiekty hydrotechniczne, jak nie wytrzymają, będzie Wasz sukces. Klęska ekologiczna.

 

 

Znowu nie mam pojęcia z kim polemizujesz. Nie wiem kim są "Ci WY". Nie jestem żadnym "Wy, oni", ani "ekologiem". Nie wiem co masz na myśli pisząc "ekolog". Zgadzam się natomiast z programem partii Zieloni 2004 aby TIRy były transportowane przez pociągi. Tory JUŻ istnieją. Nie trzeba zatem będzie budować żadnych obwodnic. Nie chodzi mi też o to, czy to trzcinowisko, czy coś innego i w co się zamienia. To po prostu tereny w znacznym stopniu nie przekształcone kulturowo i samo to jest dla mnie cenne. Pierdolnięcie tamtędy drogi spowoduje zniszczenie krajobrazu i już samo to mnie wkurza.

 

Pozdrawiam.

 

--

Nie jestem ani z prawicy, ani z lewicy. Jeśli ktoś tego nie pojmuje trudno, żeby pojął cokolwiek innego.

 

 

 

 

                        Wysłano: 2007-03-29 14:41:04 · Temat postu: Re: Wojciech Batura o Rospudzie     

 

Wojciech

 

 

gość    

Kuropatwa i przepiórka to gatunek pospolity? To proszę go poszukać! Właśnie teraz gwałtownie zmniejsza się populacja ptaków polnych. Odwrotnie z chronionymi leśnymi. Czy puszczyk nie zasługuje na spokój? Czy na spokój nie zasługują mroczki pozłociste z Dowspudy? Czy kania czarna i bocian czarny z Chodorek nie mają prawa do życia? Droga z estakadą przy tych zabezpieczeniach, jakie są zaprojektowane (to jest ten potworny koszt) nie uczyni większego spustoszenia w środowisku. Spiętrzenie wody wyniesie 2-3 cm, czyli w obrębie wahań okresowych. Proszę poczytać cały tekst, który napisałem, a nie pierwszy punkt. Przeprowadzenie trasy przez Chodorki jest większym niebezpieczeństwem dla zwierząt i dla całej Doliny Rospudy, niż to, co po dyskusjach z naukowcami -ekologami wymyślili drogowcy. Teraz szosa międzynarodowa w obecnym kształcie przechodząca przez obszar Natury 2000 jest cacy? To że podczas protestu "ekologów" pod tir dostała się wadera, to w porządku? Jeżeli estakada nie powstanie, tragedii nie uda się uniknąć. Jak nie powinno być lasów gospodarczych, to zlikwiduj cały przemysł, na niej oparty? Dlaczego tylko Puszcza Augustowska, a Bory Dolniośląskie, Bory Tucholskie i wszystkie większe kompleksy leśne. Eksportujmy drewno za ciężkie dewizy, których przecież nie zarobisz. Kolej także przechodzi przez obszar Natury 2000 i czyni wiele hałasu.

 

 

 

 

                        Wysłano: 2007-03-29 15:24:12 · Temat postu: Re: Wojciech Batura o Rospudzie     

 

JAKUB POLEWSKI

 

 

początkujący

postów: 44      

Są gatunkami pospolitymi odnośnie występowania populacji terytorialnie. Nie pisałem o ich liczebności.

 

W swojej odpowiedzi zignorował Pan to co pisałem na temat zezwoleń na polowania. Zignorował Pan też to co pisałem na temat transportu TIRów przez kolej, która już istnieje.

 

Ponownie, czego już nie rozumiem, pisze Pan do mnie pytania, które powinien Pan skierować do osób "tych onych". Wyraźnie przecież pisałem wyżej, że jestem przeciwko naruszaniu jakichkolwiek terenów leśnych. Jakichkolwiek, włącznie (o czym być może Pan już nie pamięta) lasów miejskich (proszę sprawdzić mój pierwszy post). Więc jaki sens ma pytanie skierowane do mnie: "Teraz szosa międzynarodowa w obecnym kształcie przechodząca przez obszar Natury 2000 jest cacy?" ? Pisze Pan, że kolej przechodzi już przez tereny Natura2000. Rozumiem to. Jest to kwestia faktu dokonanego. Jest różnica, między tym, że jest kolej, a tym, że byłaby kolej + droga ekspresowa. Po co podwajać straty? Np. jeśli zabito człowieka, po co śmierć kolejnego argumentować śmiercią poprzedniego? Ta filozofia jest absurdalna.

 

Pisałem bardzo wyraźnie, że jeśli ktoś chce handlować drewnem, niech wykupi obecnie istniejące tereny polne i zasadzi las pod wyrąb gospodarczy. Tereny, które są obecnie na obszarach parków krajobrazowych, parków narodowych czy terenów Natura 2000 powinny być całkowicie chronione. W wielu przypadkach radykalnie uważam, że także przed turystami.

 

Co do tragedii, że człowiek ginie pod dziełem człowieka - nie widzę najmniejszego związku z tematem ochrony środowiska. Ludzie nie podlegają ochronie środowiska. Podlegają prawu społecznemu i swoje problemy powinni załatwiać na drodze sądowej, prawnej, z dala od tematyki ochrony środowiska przyrodniczego. Stawianie problemu: "albo ludzie, albo przyroda" to manipulacja, której nie mam zamiaru ulegać.

 

--

Nie jestem ani z prawicy, ani z lewicy. Jeśli ktoś tego nie pojmuje trudno, żeby pojął cokolwiek innego.

 

 

 

 

                        Wysłano: 2007-03-29 16:13:55 · Temat postu: Re: Wojciech Batura o Rospudzie     

 

Wojciech

 

 

gość    

Kochany Panie, przecież chce Pan ratować przyrodę? Tak czy nie? To dlaczego proponuje Pan przewóz tirów koleją przez obszar Natury 2000? Może nie wpuścisz do lasu człowieka? Jakieś zapory zbudujesz, strażnikami obsadzisz? Kolczastym drutem opaszesz lasy? Zastanów się bracie, co piszesz i w jakim kierunku idzie Twoje rozumowanie. Skutki protestu ekologów:

1. Na piętnaście lat zostanie spetryfikowany obecny patologiczny kształt drogi międzynarodowej Rosja/Chiny/Finlandia - południe Europy (w tle czai się katastrofa ekologiczna, gdy nie wytrzymają obiekty utrzymujące poziom wód jezior augustowskich).

2. Dolina Rospudy zostanie zatupana przez turystów (każda wycieczka udająca się w północno-wschodni kąt Polski i do Wilna obowiązkowo musi teraz odwiedzić Dolinę Rospudy choćby z pustej ciekawości).

3. Znienawidzenie przez większość społeczeństwa ekologów i wszystkiego, co się z tą dziedziną wiąże, bo ich się będzie obciążać wszelkimi winami za stan obecny.

4. Opóźnienie cywilizacyjne tej części kraju, załamanie programu budowy nowoczesnych dróg. Jak masz samochód to się ciesz, że co roku będziesz wymieniał resory

 

 

 

 

                       

 

 

Odpowiedź autora  witryny

 

 

Panie Batura, czy Pan, jako osoba związaną z turystyką, nie wie, że i z turystyki przyrodniczej można nieźle żyć? Proszę lepiej podziałać w tym kierunku. Bo jak widać, Pana działania  idą w innym - bo polegają na popieraniu niszczenia dzikiej przyrody Podlasia, która to przyroda jest największym skarbem tego regionu. Bo gdzie jest więcej parków narodowych, parków krajobrazowych i rezerwatów przyrody niż u nas?

Przyjeżdżający do nas, na Podlasie, turyści ( nie pseudoturyści) wiedzą, że drogi i inne budowle niszczą przyrodę, niszczą jej krajobraz, wprowadzają hałas do dzikiej ciszy i oni nie domagają się dróg szybkiego ruchu.

Wędrując szlakami turystycznymi naszych PN spotykam często ludzi z Warszawy. I w czasie akcji przypinania zielonych wstążkę na ulicach stolicy nie spotkałem nikogo, kto by nie zgodził się na przypięcie tego znaku poparcia dla Doliny Rospudy. I bzdurą jest to, co kiedyś powiedziano mi w GDDKiA w Białymstoku, że turyści przyjeżdżający do nas domagają się wręcz dróg szybkiego ruchu. Drogowcy, podobnie jak Pan, chyba nie wiedzą, że drogi i inne większe budowle niszczą przyrodę i to na zawsze. Więc, jeśli nie ma miejsca na takie budowle, to należy z nich zrezygnować w imię dobra tego największego skarbu - przyrody, i tiry skierować do Bałtyku i na promy, a także na tory. Z tego ostatniego środka lokomocji, wykorzystującego energię elektryczną, korzystać mogą turyści przybywający na Podlasie. 

 

Jeśli chodzi o odpowiedzialność za to, że na ulicach Augustowa giną ludzie pod kołami tirów, to proszę nią obarczać - jeśli nie pieszych - burmistrza Augustowa, a nie ekologów, burmistrza, który, wiedząc, że przygotowanie do budowy obwodnicy i jej budowa trwają bardzo długo, nie spowodował wybudowania kładek lub przejść podziemnych dla pieszych w mieście na trasie przejazdu tirów.

 

Jak wielkim i cennym skarbem jest Dolna Rospudy może Pan przeczytać na poniższych witrynach. Proponuję ze wszech miar przeczytać to co o tej Dolinie napisała biolog prof. Simona Kossak i zastanowić się nad tym co Pan pisze na ten temat, bo jak na razie dla mnie - nie z uwagi na rym -  Pan, Panie  Batura kojarzy mi się ze słowem "bzdura".