Witam,
A jak Pan myśli, dlaczego? Radzę to nazwisko raz na zawsze skreślić z
rejestru naukowców-przyrodników, którzy swą wiedzą i uczciwością pomagają
rozwiązywać problemy ochrony przyrody. I wiem, co mówię.
Zbyt często dobro świadczone przyrodzie na początkach kariery naukowej,
zwłaszcza bez ponoszenia ryzyka "narażenia się", bo to decydenci wynajmowali
danego np. botanika do zinwentaryzowania terenu kilkunastu odgórnie
planowanych rezerwatów (był taki okres w dziejach, był, gdy to z własnej
inicjatywy Państwo tworzyło rezerwaty i parki narodowe) określa człowieka
na następne dziesiątki lat, gdy w istocie wyłącznie frymarczy swoim
nazwiskiem, coraz częściej tak idąc na całość, że ociera się to już o absurd
i groteskę.
Nazywa się to "naukowy autorytet do wynajęcia". Rodzaj to coraz
powszechniejszy i mnożny. Przekazywany z rąk do rąk. I o zgrozo! coraz
młodszy.
O jednym z takich opowiadano u nas, że "za 5 złotych żabę pogoni z
Białowieży do Hajnówki".
Warto też wymienić inne zasłużone utytułowane nazwiska np. uczestników
sławetnego zebrania WROŚ i nazwiska autorów kolejnych opracowań i raportów o
Rospudzie. Imię, nazwisko, miejsce pracy (KONIECZNIE włącznie z najnowszymi
nabytkami, które się właśnie zdeklarowały - strategia jest taka: napierw
dużo werbalnego hałasu "jacy to my jesteśmy zawzięci i nieustępliwi w
obronie biednej przyrody", a jak już wszyscy to zapamiętają, zaczyna się
wysłuchiwanie życzeń zleceniodawcy, ugadywanie wysokości honorarium i
wynajmowanie się do "gonienia żaby". I pieczenie własnych zawodowych
pieczeni.
Wykaz "zasłużonych inaczej" zamieszczany gdzie się da w internecie warto
ozdabiać autentycznymi odautorskimi cytatami, np: wiadukt na Rospudzie jest
dobry, bo dolina będzie lepiej przewietrzana, albo, że odpowiednią
rekompensatą za utracone skarby przyrody doliny Rospudy, będzie sypnięcie
grubszym groszem NGO, z której pochodzi autor, na badania - oczywiście .
Albo, że jako rekompensata za utraconą dolinę Rospudy wystarczą 2 dziury pod
autostradą i zalesienie jakiegoś nieużytku, byle gdzie czyli gdziekolwiek.
Autor, Autor!!!!Zdziwicie się, jak poznacie! Imię, nazwisko, firma - żeby
ich już nigdy nie prosić o pomoc w ratowaniu przyrody!
Najwyższy czas zacząć tworzyć "czarną listę",
żebyśmy się przestali nabierać. I żeby wreszcie niegodziwe czyny zaczęły
plamić, a nie przynosić wyłącznie korzyści. Niejeden by się wtedy
zastanowił, czy nie lepiej milczeć.
Simona Kossak