O autorze

Urodził się wiosną, 3/4 roku przed połową ubiegłego wieku. Ostatnie nauki pobierał w SGGW w Warszawie. Ma młodszą o dwa ( tylko) lata  żonę i tylko jej  trzyma się. Ma również trzech wspólnych synów ( więcej nie ma). Jeszcze nie jest dziadkiem.

Najpierw zakochał się w przyrodzie, czyli wówczas gdy niewiele odrósł od ziemi. Przyrodę polubił również i dlatego, że to jest nauka ścisła i piszący o niej nie mają odwagi kłamać, ponieważ to zawsze da się sprawdzić, a więc przeciwnie niż w  naukach historycznych. Lubił i lubi do dziś dzikie rośliny  i zwierzęta ( szczególnie latające i upierzone kręgowce).

 Od kilku lat interesuje się pszczołami - szczególnie ich biologią i fizjologią. 

Najlepiej odpoczywa na łonie natury, a szczególnie w Biebrzańskim PN. Miłość do przyrody ożywionej i nieożywionej ciągnie go bardzo w Tatry i w inne polskie góry.  Czas najszybciej mu płynie robieniu zdjęć przyrodniczych, przy komputerze i przy rozwiązywaniu zadań i łamigłówek matematycznych, a także przy robieniu doświadczeń chemicznych. Trochę rysuje i więcej rymuje.

Nie zachwyca się dziełami ludzkiej wyobraźni. Nie ogląda filmów fabularnych, ponieważ - twierdzi - jest to próba przedstawiania i to często zmyślonych scen życia ludzi i ich zawsze niedoskonałych dzieł. Nienawidzi reklam i dziwi się tym, którzy w nie wierzą.

Je prawie wszystko  co jedzą Polacy - nie grymasi. Pije chyba tylko  wodę ze studni i mleko. Papierosów nie pali i walczy z tym nałogiem. Na jedzenie i inne wydatki utrzymujące przy życiu zarabia chyba uczciwą pracą. Zarabia tyle ile nie jeden np. nauczyciel, lekarz.

Do pracy chodzi pieszo 6 kilometrów ścieżką, którą częściowo  sam wydeptał, przez łęgi, torfowiska niskie, bór sosnowy i nieużytkowane pola. Przekonał się, że chodzenie po podłożu miękkim i nierównym sprzyja zdrowiu nóg (amortyzacja stawów, gimnastyka mięśni stóp odpowiedzialnych za  ich boczne ruchy). Nie wstydzi się biegać. Wie, że powinni biegać także ludzie starsi. 

Kilkanaście lat temu zaczął pisać w czasopismach przyrodniczych  i innych  o przyrodzie i jej ochronie. Napisał kilkadziesiąt artykułów.

Jest członkiem Towarzystwa Ochrony Puszczy Białowieskiej i Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. 

Zauważa zaniedbania władz administracyjnych w ochronie przyrody. Walczy z nimi zażarcie i otwarcie, gdy doprowadzają do niszczenia cennych przyrodniczo i podlegających ochronie siedlisk. Nie lubi jak niepotrzebnie koszone są "trawniki", bo wie, że inne i kwitnące rośliny też zdobią,  lepiej asymilują dwutlenek węgla i gromadzą pyły, gdy nie są ścinane. Jest świadom tego, że dzika przyroda nie jest w centrum zainteresowania wielu zajmujących się chronieniem środowiska.

Zdaje sobie sprawę z tego, że leśnicy z gospodarstw leśnych  niewiele wiedzą o funkcjonowaniu przyrody. Buntuje się przeciwko prowadzeniu gospodarki leśnej w parkach narodowych i rezerwatach przyrody. Czuje wyraźną niechęć do myślistwa i ma mocne argumenty przeciwko tej krwawej zabawie.

Wie, że niektóre sekty i ruchy religijne ukrywają się pod płaszczem ekologii i w tej nauce umieszczają duszę, psychikę człowieka.

To tyle autor chciał napisać o sobie. Więcej dopisze później, o ile dane mu będzie dalej istnieć.

Kontakt: zwieros@op.pl  lub krispa@go2.pl

kwiecień 2004 r.

Ostatnia aktualizacja - styczeń 2008 r.

Ps. Kiedyś mój znajomy interesujący się historią powiedział mi: Zamiast interesować się przyrodą poczytaj trochę książek historycznych - mówiąc to skierował palec w stronę opasłych dzieł znajdujących się w domowym księgozbiorze.

- Przecież ja interesuję się dziełami najdoskonalszymi, bo dziełami Boga-Stwórcy -  zareagowałem na propozycję.

- Historię tworzył człowiek, który jest też dziełem Stwórcy - odpowiedział znajomy.

- Tak, masz rację, ale człowiek tworzył historię korzystając z, danej mu przez Boga, wolnej woli.

- Ale tak na prawdę człowiek nie otrzymał wolnej woli - bronił usilnie swojej pozycji mój rozmówca.

- A to co powiedziałeś jest niczym innym jak tylko podważeniem kanonu naszej wiary i dalsza dyskusja z tobą mija się z sensem.

- Rzeczywiście, człowiek został obdarzony wolną wolą - przyznał mi rację znajomy.

 

Tu zamieściłem zdjęcie autora

 

Do strony głównej