Leśniczowie uczą przyrody rezerwatu „Antoniuk

 

 

 

Droga praca i nie na temat

 

Na terenie państwowego kompleksu leśnego położonego w Białymstoku powstał rezerwat leśny „Antoniuk”. Zarządza nim Nadleśnictwo „Dojlidy”.

W granicach rezerwatu znalazły się najmniej zniszczone ekosystemy leśne i siedliska kilku roślin objętych ścisłą ochroną. Jest to również doskonała baza edukacyjna dla mieszkańców Białegostoku.

Jednym z zadań nałożonych na gospodarzy rezerwatu jest nauczanie ( może organizowanie nauczania?)  przyrody. Więc Nadleśnictwo „Dojlidy”, którego siedziba znajduje się opodal rezerwatu, wyznaczyło trasę ścieżki przyrodniczej z tablicami edukacyjnymi za  40 tys. zł.  Tablice są bardzo ładne, barwy dobrane do tła lasu i zachęcają do zapoznawania się z ich treścią.  To, tak jak ładne opakowanie towaru, zachęca do zapoznania się z jego zawartością. Więc i ja dałem się nakłonić do zajrzenia i zapoznania się z towarem jaki to chcą sprzedać panowie w zielonych mundurach. Zacząłem według zaproponowanej kolejności. Na pierwszej tablicy przeczytałem jak dzieli się las na oddziały i jak troszczą się o las gospodarczy leśniczowie i nic na temat przyrody rezerwatu. Ale nie zawsze początek wróży zły koniec i może na drugiej tablicy będę mógł przeczytać coś na temat? Więc spragniony wiedzy przyrodniczej szybkim krokiem podążam w stronę wskazaną przez strzałkę z napisem „ścieżka przyrodnicza”. Stanąłem i czytam, czytam, czytam i nic nie wyczytałem na temat przyrody, bo panowie z Nadleśnictwa tablicę wypełnili tym o czym wiedzieli najlepiej: napisali o tym jak pracuje się w lesie gospodarczym, o trzebieżach, czyszczeniach i o ich dużym znaczeniu.

Tu przyszedł mi do głowy przyjęty podział ludzi na tych co wiedzą co piszą i na tych co piszą to co wiedzą. A tu na tych tablicach należy pisać na temat, bo one są ustawione przy ścieżce edukacyjnej.

Idę dalej z nadzieją, że liznę trochę wiedzy przyrodniczej z kolejnej ( trzeciej) tablicy. I okazało się, że  tu napisano na temat przyrody lasu – o jego budowie  piętrowej i jak nazywa się to opodal zbiorowisko leśne i nic więcej. Tak, nic więcej na temat, bo o swoich „zasługach” dla lasu, a raczej monokultury leśnej, tu też napisano.   Różne myśli mi przychodzą do głowy,  nadal nie opuszcza mnie nawet taka, że ktoś pomylił tablice i ustawił je przy niewłaściwej ścieżce. Tak, bo one pasują do ścieżki nauczającej gospodarki leśnej w lesie gospodarczym.

Jednak nie rezygnuję i uparcie podążam do czwartej tablicy, z nadzieją, że wreszcie dowiem się coś więcej o tych cennym przyrodniczo zbiorowiskach leśnych.

I rzeczywiście, z tej tablicy podobnie jak z poprzedniej łyknąłem trochę wiedzy przyrodniczej, bo dowiedziałem się, że w lesie żyją mrówki i są pożyteczne - są sprzymierzeńcami panów zajmujących się eksploatowaniem lasu. A jaki to ma związek z tym lasem, który został objęty ochroną? Przecież w  dzikiej przyrodzie nie ma istot pożytecznych  i szkodliwych, takich pojęć nie używają biolodzy.

Zastanawiam się, dlaczego to nie podano nazwy gatunkowej mrówek – tych „pożytecznych” owadów, które opodal zbudowały mrowisko? Nie wiedziano, czy zapomniano wpisać? A opodal rozprawiono się z wrogiem – kornikiem drukarzem, który to - według panów w zielonych mundurach – zagraża lasom świerkowym i usunięto jego kolonię wraz z drzewem. A entomolodzy, tacy jak np. prof. dr hab. Jerzy Gutowski, twierdzą uparcie, że i w lesie gospodarczym ten owad „ustępuje’, bo też ma swoich wrogów i to po niedłuższym czasie niż po zastosowaniu środków chemicznych.   

Ale jeszcze łudzę się nadzieją, że od autorów ścieżki przyrodniczej dowiem się więcej na temat przyrody.

Przy kolejnym przystanku poznałem jeden z najgrubszych świerków, jego wymiary i tyle, czyli prawie nic na obrany temat ścieżki. Ależ panowie, pragnę poinformować was, że ta tablica jest już nie aktualna, bo to drzewo rośnie wzdłuż i wszerz i zmieniło swoje wymiary.

Przy kolejnej tablicy straciłem już całkowicie nadzieję, że pogłębię swoją wiedzę przyrodniczą o rezerwacie. Tam kolejny raz napisano co wiedziano, a nie to co należało. A o czym? Wiadomo, że o gospodarce leśnej, skoro tą tablicę ustawiono przy uprawie leśnej i tak samo ją zatytułowano. Panowie ta wasza plantacja tylko szpeci i będzie szpeciła długo ten rezerwat. Tu właśnie wskazana jest ochrona czynna z zastosowaniem generalnej tzw. „trzebieży”, by przyroda mogła zasiać właściwe drzewa.

Na szósty przystanek wybrano miejsce przy świerku z kapliczką. Z tablicy dowiedziałem się, że leśnicy nawet przestrzegają niepisane prawo i takie drzewa uznają za „święte”.

Teraz zachęcony przykładami, jak nie należy uczyć przyrody, poszedłem do kolejnej tablicy. Na tamtym przystanku poznałem trzeci „ciekawy” świerk. Za takowego uznano rzekomo bardzo rzadki świerk rozwidlony, kiedy kilkadziesiąt metrów od tego znalazłem drugi z tak „cenną” cechą. Ale – zastanawiam się – co się z tym drzewem stanie, gdy w nim ulokują się korniki drukarze, czy je czeka taki sam los jak świerka rosnącego opodal, po którym to zostały tylko pień i gałęzie ( kłody nie ma), kiedy w planie ochrony rezerwatu zwrócono uwagę na to, że martwe drzewa też są tu potrzebne? Przecież wiadomo, że i korniki takowych „dostarczają” lasom.

 I to był ostatni przystanek.

Podsumowując należy stwierdzić, że wy panowie, pracownicy gospodarstwa leśnego mizerną macie wiedzę przyrodniczą i nie podejmujcie się jej nauczania. Lepiej nie robić nic niż robić źle. Nieprawdaż? Bo wędrujący tą ścieżką przyrodniczą prawie nic nie dowie się o przyrodzie, natomiast o gospodarce leśnej sporo.

I teraz należało by zrobić z tą „ścieżką przyrodniczą”?  Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że należy zmienić wszystkie tablice i ustawić przy ścieżce wytyczonej w innym miejscu, czyli poprowadzić przy cennych przyrodniczo zbiorowiskach leśnych. O wypełnienie treścią tam ustawionych tablic, proponuję zwrócić się z prośbą do biologów lub innych przyrodników z zamiłowania.

A nieopłacone prace związane z likwidacją tablic obecnej ścieżki przyrodniczej niech będą karą  za grzechy dla tych, co tą ścieżkę utworzyli.

Tu nasunęła mi się też i propozycja dla mediów, by przy nauczaniu przyrody lasu nie korzystali z wiedzy panów w zielonych mundurach, bo ich wiedza przyrodnicza jest taka jaką popisali się w rezerwacie.

Ale to nie są wszystkie dowody, na to, że leśnicy nie znają lasu, ekosystemów leśnych. W tym utwierdziłem się również czytając  i tablice informacyjne rezerwatu. Są to tablice jednakowo ładne jak te ustawione przy ścieżce przyrodniczej – są wkomponowane w tło rezerwatu i nie gryzą się z jego barwami. Opakowanie towaru przyciągające. Ale o towarze tego powiedzieć nie można. Jest to popisywanie się niewiedzą przyrodniczą, nieznajomością nazw zbiorowisk leśnych i roślin naczyniowych. Tak, bo wymieniono tylko liczbę tych zbiorowisk, a pod zdjęciem rośliny kwiatowej umieszczono nazwę gatunkową rośliny, która do tego taksonu nie należy – widłaka spłaszczonego należącego do paprotników. Ta ostatnia roślina kwiatów nie wytwarza nawet w noc świętojańską, bo należy do zdecydowanie niższego taksonu. Nieprawdaż? Dziwi mnie niezmiernie, że tych błędów zamieszczonych na kilku takich tablicach informacyjnych rezerwatu nikt nie spostrzegł  nim zostały ustawione w wybranych miejscach. Nie dziwię się tym co  mają  zaledwie wykształcenie podstawowe, chociaż i oni powinni znać podstawy biologii, ale dziwię się tym wszystkim, którzy uczyli się przyrody ożywionej w szkołach średnich i na studiach. Więc ci ostatni powinni usunąć błąd i jeszcze dopisać nazwy syntaksonów zbiorowisk leśnych występujących w rezerwacie, bo to przede wszystkim ich istnienie zadecydowało o utworzeniu tu rezerwatu leśnego „Antoniuk”.

Tak, szanowni panowie, tablice informacyjne powinny zachęcać do zwiedzania rezerwatu, a nie odwrotnie.

Myślę, że dopiero po tych wszystkich proponowanych zmianach nauczyciele będą mogli prowadzać swoich podopiecznych po rezerwacie. Natomiast do tego czasu nie wolno uczniom pokazywać tablic informacyjnych i edukacyjnych, bo one przyniosą więcej szkody niż pożytku nauczanym i pokażą w złym świetle pracowników państwowych gospodarstw leśnych.  

Krzysztof Pawłowski